Po co teatr dla dzieci?

0

Z Agnieszką Czekierdą, Dyrektorem Generalnym i Artystycznym Teatru Małego Widza, szukając odpowiedzi na pytanie „po co teatr dla dzieci?”, rozmawia Małgorzata Szcześniak.

Teatr Małego Widza jest przeznaczony dla dzieci od pierwszego roku życia. Czy to naprawdę ma sens, teatr dla dzieci? Przecież takie małe nie zrozumie…

A jaki sens ma teatr dla dorosłych? Czy zawsze musimy go rozumieć? Nie wystarczy czuć? Teatr ma przecież wiele wymiarów. Jest teatr tańca, teatr przedmiotu, teatr performatywny, plastyczny, muzyczny… Dlaczego upieramy się, że dzieci muszą rozumieć teatr w sposób logiczny – tak jak chcą tego dorośli? Dlaczego nie mogą go po prostu odbierać za pomocą zmysłów i emocji? Co takiego ma dorosły człowiek, czego nie ma małe dziecko?
Dziecko świetnie widzi, świetnie słyszy, czuje, odbiera każdy przekaz oparty na emocjach, lubi rytm i muzykę, lubi też kiedy się do niego mówi. Tak po prostu. Bez konieczności rozumienia znaczenia słów, bo melodia języka już sama w sobie jest interesująca. Poza tym, to przecież we wczesnym dzieciństwie kreuje się wiele potrzeb. Także tych związanych z doświadczaniem piękna!

Teatr Małego Widza – teatr dla dzieci

A nie boi się Pani, że dziecko wbiegnie na scenę, popsuje spektakl?

Spektakle dla maluchów są bardzo kameralne i grane w bliskim kontakcie z widownią. Często dzieli nas, aktorów, od dzieci zaledwie 2-3 metry. To ważne dla tego rodzaju teatru, bo jego sensem jest nawiązanie komunikacji z dziećmi i taka bezpośrednia relacja ma ogromne znaczenie w skupianiu ich uwagi. Oczywiście ta bliskość niesie ze sobą ryzyko wtargnięcia małego widza na scenę, dlatego bardzo ważna jest w tym przypadku współpraca z rodzicami, którzy zwykle skutecznie udaremniają takie próby. Dziecko, które biega po scenie w trakcie spektaklu nie nam go psuje, ale innym widzom. Ważne żeby rodzice rozumieli, że nie tylko oni ze swoją pociechą są na widowni.

Teatr dla dzieci – czy jest Pani prekursorką w Polsce? Ma Pani naśladowców?

Teatr Małego Widza powstał w 2011 roku. Właśnie obchodzi swoje 5. urodziny. Zanim zaczęliśmy swoją przygodę z teatrem dla zupełnie małych dzieci w Polsce powstało już kilka tego rodzaju spektakli głównie za sprawą poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka i Teatru Atofri. W Warszawie można było obejrzeć wyłącznie jeden spektakl w Teatrze Lalka skierowany do dzieci od 2 lat. Natomiast Teatr Małego Widza był i nadal jest jedynym stacjonarnym i repertuarowym teatrem w Polsce skoncentrowanym wyłącznie na realizacji spektakli dla dzieci od 1. roku życia. Nie to jest jednak istotne kto był pierwszy czy drugi. Sukces ma zwykle wielu ojców.

Ważne jest to jak działania danej organizacji przyczyniają się do promowania idei dostępności teatru dla bardzo małych dzieci i włączania ich do uczestnictwa w kulturze. Kiedy zaczynaliśmy 5 lat temu graliśmy kilka spektakli miesięcznie, w minionym, 2015 roku, zagraliśmy ponad 600 spektakli, które obejrzało blisko 40 tysięcy widzów. Prowadzimy kilka bardzo ważnych społecznie projektów. W ramach projektu „TMW w terenie” gramy nasze spektakle i koncerty we wszystkich publicznych żłobkach w Warszawie. W ramach projektu „Nie wykluczam” gramy nasze spektakle dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością, także intelektualną.

Warsztaty dla nauczycieli?

Prowadzimy warsztaty dla nauczycieli, wspieramy ich w procesie tworzenia spektakli i warsztatów z dziećmi. W 2015 roku zorganizowaliśmy ogromny, trwający niemalże cały rok Międzynarodowy Festiwal Teatru dla NAJmłodszych TAKE PART in ART. W ramach festiwalu odbyło się ponad 100 wydarzeń, w których uczestniczyło blisko 6 tysięcy widzów, gościliśmy 38 artystów z wielu krajów, min.: z Włoch, Hiszpanii, Niemiec, Austrii, Holandii…

Warszawska publiczność była zachwycona spektaklami, które sprowadziliśmy do Polski. Myślę więc, że inspirujemy. I o to nam przede wszystkim chodzi. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że coraz więcej twórców podejmuje się zadania tworzenia teatru dla zupełnie małych dzieci. W ostatnim czasie powstało w Polsce całkiem sporo takich spektakli. Nagle wszyscy chcą robić teatr dla rocznych dzieci. Wydaje się więc, że to dobry moment, aby przyjrzeć się bliżej tej twórczości, zacząć zadawać pytania o jakość, wartość, merytoryczne przygotowanie, po to aby pomoc rozwijać się temu nurtowi w najlepszym możliwym kierunku.

Teatr Małego Widza – teatr dla dzieci

Jak teatr dla dzieci został odebrany przez rodziców i opiekunów? Czy ich podejście nie jest sceptyczne?

Dziś już nie ma o tym mowy. Dziś nie musimy nikogo przekonywać, że już nawet roczne dziecko może zacząć swoją przygodę z teatrem. Ale rzeczywiście na początku naszej działalności pojawiały się głosy, że to jakaś fanaberia, że takie bobasy są za małe, żeby cokolwiek zrozumieć, że nie będą w stanie usiedzieć na widowni, a nawet pojawiały się dosadniejsze głosy, że to kolejny sposób na wyciąganie od rodziców pieniędzy. Liczyłam się z tym, kiedy otwieraliśmy Teatr Małego Widza.

Wiedziałam, że nie będzie łatwo i co więcej – to wszystko było dla mnie zrozumiałe, bo trudno sobie wyobrazić taki spektakl, trudno o nim opowiedzieć, trzeba to zjawisko zobaczyć na własne oczy. Sama podchodziłam do tematu sceptycznie dopóki nie pojechałam do Włoch i nie obejrzałam pierwszego w swoim życiu spektaklu z dwudziestką maluchów na widowni, które z emocji zapominały oddychać. Niewiele trzeba, żeby zmienić zdanie. Wystarczy przyjść na spektakl, spojrzeć na dzieci i wie się wszystko.

Operuje Pani światłem, cieniem, kolorem, dźwiękiem. Jak wynika z Pani doświadczeń, na co najbardziej wrażliwy jest taki maluch?

Na wszystko, co sensoryczne. Na wszystko, czego można doświadczać i dotykać za pomocą zmysłów. Stąd teatr inicjacyjny jest bardzo plastyczny, pełen pięknych obrazów, muzyki, światła, nastroju, ruchu i tańca. Natomiast tematów na spektakle nie trzeba daleko szukać, wystarczy rozejrzeć się dookoła, bo ukryte są w codzienności, która dla rocznych czy dwuletnich dzieci jest przedmiotem absolutnej fascynacji. Kolory, woda, piasek… to w nich zamknięta jest magia. Małym dzieciom nie jest w spektaklu potrzebna skomplikowana fabuła, powiedziałabym, że ona wręcz przeszkadza, bo to, co się dzieje na scenie musi być proste do interpretacji.

To nie lada wyzwanie reżyserskie i aktorskie. Trzeba naprawdę ogromnej samodyscypliny, żeby nie komplikować przekazu, umieć rezygnować z nadmiaru pomysłów, ograniczać działania do tych najpotrzebniejszych, aby potem na tym minimalizmie budować wielkie emocje i utrzymywać napięcie. Tutaj najważniejszy jest rytm. Dzieci wspaniale reagują na zabawę opartą na wielokrotnej zmianie tempa i pauzach. Jednostajne tempo oznacza utratę uwagi małego widza, a ten lubi być nieustannie zaskakiwany. No i oczywiście dzieci uwielbiają muzykę i zabawę z dźwiękiem.

Jako aktorka ogranicza się Pani głównie do mimiki, gestu. Czyli to taki teatr dla dzieci bez słowa?

Zagrałam w swoim życiu wiele spektakli tylko i wyłącznie opartych na słowie, mam wielki szacunek do tekstu na scenie, lubię bawić się jego interpretacją, ale uwielbiam też wyzwania. Dlatego postanowiłam sobie utrudnić zadanie i zobaczyć co się stanie, kiedy jedynym narzędziem aktorskim do wyrażania emocji i intencji będzie moje ciało. I absolutnie nie mam tu na myśli pantomimy. Nie lubię pantomimy. Chodziło mi po prostu o ciało, ciało jako instrument, jako medium w komunikacji. Poza tym od jakiegoś czasu fascynuje mnie teatr przedmiotu. Lubię przyglądać się temu, jakie przedmiot może opowiadać historie. To wspaniała przestrzeń dla wyobraźni. Dzisiaj, w teatrze, chcę zostawiać dzieciom tej przestrzeni jak najwięcej.

Teatr Małego Widza – teatr dla dzieci

Po spektaklu aktorzy proponują dzieciom zabawę na scenie. Sama widziałam, dla dzieci bywa to jeszcze ciekawsze niż sam spektakl.

Rzeczywiście wszystkie nasze spektakle składają się z dwóch części. Dla mnie równorzędnie ważnych. Pod koniec spektaklu oddajemy scenę dzieciom. Dokonuje się to w bardzo płynny i przemyślany sposób, tak jakby spektakl nie miał końca, ale toczył się dalej z dziećmi w roli głównej. One teraz mają szansę przyglądać się przedmiotom, badać je i eksperymentować. Wymyślać swoje historie i budować swoje teatralne światy. Spektakle zagraniczne są pozbawione tego komponentu lub w ogóle nie kładzie się na ten element nacisku. Jest to pewien standard, który w tak rozbudowanej formie Teatr Małego Widza wprowadził do nurtu teatru inicjacyjnego, standard, który obecnie w Polsce znajduje wielu naśladowców.

Bardzo mnie cieszy ten fakt, pod warunkiem, że się wie po co się to robi. Dla mnie ta część jest bardzo ważna ponieważ pozwala dzieciom uwolnić nagromadzone podczas oglądania spektaklu emocje. Często są one ogromne i warto je gdzieś skanalizować. Przecież my – dorośli wychodząc z kina lub z teatru, po obejrzeniu czegoś, co zrobiło na nas wielkie wrażenie nierzadko mamy potrzebę, żeby to odreagować, czasem z kimś przegadać. Podobną potrzebę mają dzieci, tylko one nie mogą tego przegadać, bo na przykład nie potrafią gadać, albo nie mają jeszcze takiego zasobu słów, żeby wyrazić wszystkie swoje emocje, a też nie potrafią ich jeszcze nazwać.\

Ta „zabawa” na scenie ma dla mnie dużo głębszy wymiar. Dlatego w tej części, jako aktorzy usuwamy się w cień, choć pozostajemy na scenie do dyspozycji dzieci. Nie chcemy nikogo animować, nie chcemy mówić, co robić. Naszym zadaniem jest po prostu być. Dzieci same do nas przychodzą i na różne sposoby dzielą się swoimi emocjami. Nie narzucamy się im.

Organizuje Pani też koncerty. Jak wpływają one na rozwój takich malców?

Dzieci uwielbiają muzykę i w niezwykły sposób na nią reagują, szczególnie jeśli grana jest na żywo. Niektóre jak zaczarowane wpatrują się w instrumenty, inne tańczą, klaszczą w ręce i wydają spontaniczne okrzyki. Wystarczy poobserwować dzieci w kontakcie z muzyką i widać jak wiele radości ona im sprawia, a przede wszystkim jak otwiera, rozwija wyobraźnię, wrażliwość zmysłową i emocjonalną. Dlatego często wykorzystujemy muzykę graną na żywo w naszych spektaklach, ale też uwielbiamy tworzyć koncerty, bo dają one dzieciom możliwość swobodnej i niczym nieskrępowanej ekspresji. Zespół artystyczny Teatru Małego Widza współtworzy 5 profesjonalnych muzyków, wyjątkowych multiinstrumentalistów, którzy komponują, piszą teksty, świetnie improwizują, a co najważniejsze łączy nas wspólna misja.

Nie ma w nas zgody na serwowanie dzieciom infantylnych piosenek, na skoczną nutę z syntezatora, śpiewanych przez dorosłych udających dzieci. Dla nas dzieci są takim samym odbiorcą muzyki jak dorośli. Po co ją dzielić na taką dla dzieci i taką dla dorosłych. Muzyka jest albo dobra, albo zła. I tyle, lub aż tyle. Dlatego na naszych koncertach wszyscy doskonale się bawią, zarówno dzieci, jak i rodzice, ponieważ przygotowujemy je dbając wyłącznie o jakość. Podróżujemy przez różne style muzyczne. Gramy jazz, pop, reggae, muzykę etniczną, rozrywkową, afrykańską. Używamy przedziwnych instrumentów, bawimy się tempem, rytmem i klimatem.

Mamy z tego ogromną radość, bo energia na tych koncertach jest kosmiczna. Bawią się wszyscy, i duzi, i mali – tańczą, śpiewają, grają na instrumentach, które im rozdajemy, klaszczą i się wygłupiają. A jak się dobrze rozejrzeć wśród rodziców, to można się natknąć na znanych muzyków, jak choćby Andrzej Smolik czy Piotr Rubik, którzy zupełnie prywatnie przychodzą do nas ze swoimi dziećmi.

Czy dopuszcza Pani wizytę grup zorganizowanych, np. grupy ze żłobka czy przedszkola?

Teatr Małego Widza żyje nie tylko w weekendy. Teatr dla dzieci gra 7 dni w tygodniu, codziennie odwiedzają nas grupy ze żłobków i przedszkoli, bardzo często to my jeździmy do nich, choć uważam, że większą wartość ma dla dzieci wyprawa do teatru, bo wiąże się też z wieloma dodatkowymi doświadczeniami i przeżyciami. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jaką frajdę sprawia dzieciom już sama jazda autobusem. One zawsze z wypiekami na twarzy mi o tym opowiadają.

teatr dla dzieci

Z czym wychodzi maluch z Pani przedstawienia? Innymi słowy, jakie odnosi korzyści?

Wczesne dzieciństwo to czas poznawania, doświadczania, eksperymentowania i „dotykania świata”, odkrywania i wyjaśniania różnych zjawisk, naśladowania i dzielenia się emocjami. Ideą Teatru Małego Widza jest wspieranie dzieci w tym procesie. Teatr dla dzieci to idealne miejsce do rozwijania dziecięcej wrażliwości i wyobraźni, ale też wyjątkowa okazja do rozwijania umiejętności poznawczych, do samodzielnego myślenia, analizowania, ćwiczenia koncentracji.

Nie do przecenienia jest również wartość społeczna wizyty w teatrze. Oczekiwanie na spektakl, potem wspólne zasiadanie z równolatkami na widowni, obserwowanie ich zachowań, interakcje z nimi po spektaklu podczas wspólnej zabawy, interakcje z aktorami i innymi dorosłymi, to wszystko wspiera proces socjalizacji, a także uczy radzenia sobie z nowością. Ważne jest, aby odbywało się to w przyjaznych warunkach, w bezpieczny sposób, u boku z kimś kto przytuli kiedy trzeba, kto odpowie na pytania, kto zachęci do ekspresji, ale też złagodzi emocje, gdy są zbyt silne.Świetnie sprawdzają się w tej roli nie tylko rodzice, ale i dziadkowie, a także opiekunowie ze żłobka, czy przedszkola.Poszanowanie prawa małych dzieci do uczestnictwa w kulturze, kreowanie w nich potrzeby doświadczania piękna ma ogromny wpływ na harmonijny rozwój dziecięcej wrażliwości, inteligencji emocjonalnej i kompetencji społecznych.

Czy dzieci lubią wracać do Teatru Małego Widza? Wracać?

One nie chcą z niego wyjść (śmiech). Mamy ogromną rzeszę małych i dużych fanów. Często przychodzą po kilka razy na ten sam spektakl. Od rodziców dowiadujemy się, że dzieci w domu nas naśladują, każą sobie puszczać w nieskończoność trailery z naszych spektakli lub fragmenty, które udało się zarejestrować rodzicom. Czasem tak ukochają sobie jeden spektakl, że nie chcą przyjść na inny, mimo usilnych próśb rodziców.Pamiętam chłopca, który zakochał się w spektaklu „Rozplatanie tęczy”. Był na nim z 10 razy i kiedy rodzicom udało się go przekonać, żeby obejrzeli inny spektakl, to i tak siedział na nim ściskając w rękach ulotkę z „Rozplatania tęczy”. Zdecydowanie lubią wracać i my uwielbiamy, kiedy wracają.

Po co teatr dla dzieci?
5 (100%) Głosy: 10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*

code