Jak założyć żłobek/przedszkole – porady

0

W Polsce jest wiele niepublicznych żłobków oraz przedszkoli i ciągle powstają nowe. Brakuje miejsc w państwowych placówkach, a ludzie muszą pracować. Dlatego są w stanie płacić za opiekę nad swoimi dziećmi. Nie dziwne więc, że jest też grupa osób, która ciągle chce żłobki i przedszkola zakładać lub próbuje rozwijać swoją działalność. To dla nich zebraliśmy kilka rad od właścicieli prywatnych placówek, które już działają na polskim rynku. Czym się kierować? Jak zacząć? Czego unikać podczas takich przedsięwzięć?.

Jak założyć żłobek/przedszkole - porady

Agnieszka Flisińska-Karwowska, – „Wesołe Minki”, Warszawa

Na samym początku, podczas tworzenia mojej pierwszej placówki, miałam wspólnika. Gdybym teraz zakładała ją ponownie, zrobiłabym to pewnie sama. Jeśli zaczynałabym od zera, to na pewno starałabym się o dotacje np. z Unii. Obecnie nie pobieram żadnych dotacji, bo i nie mam do nich prawa, gdyż nie prowadzę teraz żłobka, lecz instytucję, którą prawo nazywa „opieką dzienną”. Mam fundację i moja fundacja zatrudnia dziennych opiekunów – a na to dotacji dostać nie mogę. Ale jeśli mogłabym coś doradzać, to żeby właśnie nie zaczynać od zera, ale zrobić tak jak ja na początku: znalazłam żłobek, który podupadał i odchodziło z niego więcej dzieciaków niż przychodziło. Podniosłam go i rozkręciłam na nowo. Na pewno łatwiej zacząć działalność mając już jakieś podstawy, gdy rodzice już piszą na forach o danym żłobku czy przedszkolu, gdy ludzie już wiedzą o jego istnieniu. Ale w takiej sytuacji nie wolno zapomnieć o jednym: przed przejęciem lokalu na żłobek czy przedszkole, przed podpisaniem umowy, warto dokonać ekspertyzy chociażby strażackiej. Bezpieczeństwo to sprawa nadrzędna i potrzebna, więc właśnie strażacy czy kominiarze powinni taki budynek sprawdzić.

Agnieszka Szyjanowicz – niepubliczny żłobek „Mali Odkrywcy”, Dębe Wielkie

Przede wszystkim nie zakładałabym żłobka. Z jednej prostej przyczyny: żłobki są traktowane przez prawo zupełnie inaczej niż przedszkola czy szkoły. Mimo że są to placówki pełniące całodniową opiekę nad dzieckiem – malec spędza w żłobku koło dziesięciu godzin – to nie podlegają one obowiązkowym dotacjom. Żłobki są dotowane przez gminy tylko i wyłącznie dobrowolnie. To bardzo duże niedopatrzenie ze strony państwa. Opieka nad dzieckiem w żłobku to miesięcznie ok. 1000 złotych, a gminy, zwłaszcza tak małe jak nasza, nie stać na takie dotacje. W większych gminach jest łatwiej. Np. Mińsk Mazowiecki inaczej dotuje żłobki. Tam dają pieniądze przynajmniej na posiłki. To nie jest dużo, ale zawsze coś. A u nas całe koszty pokrywać muszą rodzice. Jest zapotrzebowanie na żłobek, ale dla ludzi jest to koszt bardzo wysoki: często dzwonią do nas osoby z pytaniem o miejsce i rezygnują, gdy poznają cenę. Jest też druga sprawa: trudno zliczyć wszystkie wymogi narzucane na placówki tego typu i bardzo trudno jest znaleźć lokal, który będzie je spełniał. O ile straż pożarna bardzo chętnie pomaga przy tego typu problemach i dokładnie przedstawia swoje wytyczne, o tyle na przykład sanepid nie dysponuje klarownymi regułami. Tak na prawdę każdy okręg ma swoje przepisy i swoje instrukcje sanitarne. Bardzo często przy oddawaniu placówki są niespodzianki, dotyczące rzeczy, o których nie ma słowa w ustawie czy w ich przepisach.

Joanna Osowska – była właścicielka, obecnie nauczyciel w niepublicznym żłobku „Fantazja”, Piaseczno

Z własnego doświadczenia wiem, że osoba zakładająca żłobek czy przedszkole musi odpowiednio wybrać lokal. Prowadziłam różne placówki i problemy, które stawiał mi na drodze sanepid były na prawdę uciążliwe. Często liczyło się nawet kilka centymetrów odległości między gniazdkami elektrycznymi. Gdy kiedyś przekształcałam inną placówkę na żłobek, musiałam zupełnie zmienić lokal. Obecnie nie prowadzę już własnego żłobka.

Ewelina Bednarz – niepubliczny żłobek „Maluchowo”, Kielce

Gdybym cofnęła się kilka lat wstecz i zakładała żłobek, ale miała swoją obecna wiedzę i doświadczenie, nie wynajęłabym lokalu, ale go kupiła. Wolałabym wziąć kredyt niż płacić czynsz. Koszt wynajmu, opłaty i inne świadczenia sprawiają, że po 7 latach prowadzenia żłobka mam znikome dochody. Zainwestowałabym też w zareklamowanie swojej placówki. Nie zrobiłam tego wcześniej, bo nie było na to pieniędzy i czasu. I to był błąd. Gdybym zakładała dziś placówkę, sprawdziłbym też, które gminy dotują takie przedsięwzięcia, a które nie. Kielce są zupełnie nieprzychylne niepublicznym żłobkom, a np. w Ostrowcu Świętokrzyskim dostaje się 500 zł dopłaty na każde dziecko. W naszym mieści niestety nie wspiera się takich inicjatyw prorodzinnych. I ostatnia sprawa – nie korzystałabym z programu „Maluch”. Zamiast pomagać, program ten utrudnia właścicielom życie, pracę i generuje koszty. Muszę więcej płacić za księgowość, spędzam całe dnie w urzędzie tłumacząc się z każdej najdrobniejszej faktury, z każdego wydatku, wyjaśniając zasadność jego zakupu, a dotacja ta umożliwia jedynie obniżenie kosztów czesnego rodzicom, nie dając możliwości rozwoju firmie. Niestety, rezygnacja z programu, w sytuacji gdy reszta placówek z niego korzysta, uczyniłaby mój żłobek nieatrakcyjnym finansowo dla potencjalnych klientów, zatem jestem do tego niejako zmuszona.

Jak założyć żłobek/przedszkole – porady
Oceń artykuł

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*

code